wtorek, 10 sierpnia 2010

Akcja Krzyż - e

Po prostu szkoda gadać. Co kilka minut we wszystkich mediach ukazują się politycy partii PiS i wygadują głupoty których opisanie i skomentowanie zajęło by grubo ponad miesiąc. Od Smoleńska po powodzie, od podatków po krzyż. Nic w tym kraju nie jest na swoim
miejscu. Cud że Polska jeszcze jest w Europie i istnieje!!
Czy politycy PiS wierzą fanatycznie to co mówią, czy jest to po prostu sposób na jako taką karierę polityczną?
Tak więc żeby nie przedłużać, rzucam graf!!

czwartek, 22 lipca 2010

Zespół ds. wyjaśnienia katastrofy Smoleńskiej- jedna jedyna prawdziwa prawda

Więc było to tak...zespół ds. wyjaśnienia katastrofy ustalił:
Już na lotnisku, przez klapy kół na pokład samolotu dostał się oddział około 8 krasnoludków. Oczywiście nie jesteśmy pewni tego, czy to miało miejsce i czy w ogóle krasnoludki istnieją ale mamy informacje z pewnych źródeł, że tak. Te same źródła których wyjawić nie możemy, donoszą że krasnoludki wysłane zostały przez no..oczywiście Tuska i Komorowskiego. Oni przecież mieli najwięcej korzyści ze śmierci Leszka. Oczywiście Rosjanie wiedzieli o tych krasnoludkach, dlatego nie chcą przekazać nam reszty dokumentów. Wskazuje na to, nagłe przedłużenie dochodzenia prowadzonego przez Rosyjską Prokuraturę.
Mówi się też o tym że na pokładzie znajdowała się zła Dusza, Duch, Duszek (każdy chyba kiedyś miał do czynienia z taką Duszą), jednego z członków Wermachtu, nieoficjalnie mówi się o dziadku Tuska. Zespół już zajmuję się tymi doniesieniami. Redaktorzy Gazety Polskiej i specjaliści z Radia Maryja, mają ocenić prawdopodobieństwo ataku mentalnego Ducha, na Lecha Kaczyńskiego (muszą już zacząć mydlić oczy zanim wyjdzie na jaw że to Leszek kazał lądować)lub pilota. Nie wyklucza się również spisku z amerykanami, jak wiemy odmówili oni pomocy w sprawie możliwości wygenerowania sztucznej mgły nad lotniskiem w celu zdezorientowania załogi.
Najnowsze doniesienia prasowe mówią również że samolot TU-154, po zakończeniu remontu generalnego miał sporo usterek technicznych. Oczywiste jest że można by dalece przypuszczać wręcz podejrzewać, a nawet być prawie pewnym tego że mogło to w jakiś bliżej niewyjaśniony sposób wpłynąć na fakt zaistnienia mgły na lotnisku, i zachowania się dziwnego załogi co doprowadziło do tej Zbrodni, przepraszam katastrofy. Można by również luźno i zupełnie niezobowiązująco domniemywać że gdyby pan minister Szczygło, dokończył przetarg na nowe maszyny, też tej katastrofy by nie było. Więc zupełnie tylko przypuszczając można by powiedzieć że wszyscy co we wcześniejszych wyborach głosowali na PO, mają krew Prezydenta na rękach. To są oczywiście takie sprawy na gorąco z pierwszego dnia działania komisji, ,więc nie oczekujmy jakiś pewniaków. Więcej informacji będziemy udzielać wraz z ukazującymi się artykułami prasowymi. (zostaje nam mieć nadzieję że Pan Antoni, nie zobaczy w telewizji Władcy Pierścieni lub Agenta 007)

środa, 21 lipca 2010

Biuro podróży "Pod Krzyżem Smoleńskim"

Jak co roku, wszystkie duszpasterskie biura podróży powinny przeżywać oblężenie.
W tym sezonie jest inaczej. Gdzie ci wszyscy emeryci i renciści, zachodzą w myślach biznesmeni w sutannach. Gdzie setki chętnych na podróż do Rzymu do grobu Jana Pawła II, i na posłuchanie Benia, czytającego z kartki po polskiemu że wszystkich błogosławi. Czy wszyscy wyjechali na Grunwald? Przeciwnicy Parady Gejów i Lesbijek, mówili przecież że cała Polska jest na Grunwaldzie, a tylko patologiczne wypierdki na paradzie. Ale "Ich" tam nie ma.
Wszyscy są w Warszawie. Pilnują krzyża. Tego Krzyża!!
Po tym jak zostałem nabity w butelkę i pojawiłem się na Krakowskim Przedmieściu w dzień po katastrofie żeby oddać hołd wszystkim ofiarom katastrofy, żałuję że nie przyszedłem z kanapą i telewizorem LCD. Teraz bym siedział w świetle reflektorów i kamer, na szybko skleconym szałasie, otoczony uzbrojonymi w parasolki emerytami, broniącymi mnie przed usunięciem. Wystarczyło by kilka słów o pamięci Lecha i jego małżonki, o morderstwie w Smoleńsku, parę niewinnych kłamstewek i byłbym najlepiej strzeżonym leniem w Polsce, być może tak jak Ojciec Rydzyk, tyle że kaliber postaci nie ten sam. Opodal rzucił bym beret z napisem pilnuję krzyża, zbieram na jedzenie i nie musiałbym się martwić o pieniądze na życie.
Harcerze byli sprytniejsi, ustawili krzyż z napisem, mówiącym o tym, że można go usunąć tylko gdy powstanie w tym miejscu pomnik itp. no i w ten sposób "światły" naród Polski łyknął jak Indor groszki i wziął to sobie do serca.
Wycieczki, czuwania, pielgrzymki, co najmniej jakby słoje w drewnie ukształtowały się w Matkę Boską. A przy okazji wakacje pełną gębą, słońce, upał, prawie plaża. Trochę ceny wysokie, ale nikt nie mówił że będzie za darmo jak podczas żałoby gdy harcerze picie i znicze rozdawali za darmochę(Zniczy zostało troszeczkę z ubiegłorocznej akcji "Znicz"). No ale najważniejsze że pociągiem tego samego dnia można przyjechać i wrócić, bo nocleg to już naprawdę jest drogi. No i całe szczęście że to jest na Krakowskim Przedmieściu, to się chociaż przy okazji Starówkę zobaczy, parę zdjęć i do domu. A ogólnie to jest taka wycieczka bida. Do Smoleńska drogo, daleko i niebezpiecznie, a tutaj jak u siebie, jak w niebie.
Awanturze wydawało by się że nie będzie końca, lecz decyzja o przeniesieniu krzyża już zapadła, ale zastanawiam się ilu krzepkich emerytów przychodziło by na czuwania i modlitwy w styczniu albo lutym. Przywaliło by -30 stopni, wtedy dopiero zaczęły by się pojawiać głosy, że może warto taki krzyż, przenieść gdzieś do ciepłego kościoła. Kontrowersje rozwiały by się w mroźnym zimowym powietrzu.

czwartek, 15 lipca 2010

Tajemnica Jarka - jednak Siusiak

Tak, tytuł mówi wszystko. Przemiana Jarka dobiegła końca. Modlitwy jego najzagorzalszych zwolenników zostały wysłuchane. Obrońcy wiary, Polskości, Matki Boskiej, suwerenności naszych granic, wymodlili wielki Come back Prezesa (nie mylić z popularnym określeniem prezerwatywy). Jarek zdjął w końcu maskę, zrzucił śmieszne ciuszki, znów jest sobą, znów może opluwać, bezpodstawnie oskarżać, głosić teorie od których w racjonalnie myślących umysłach rodzi się lęk. Wróciła z Nim, również stara gwardia. Skończyła się polityka poluzowanych zwieraczy. Już nie będzie resztek kału na marynarce, tak bolących jak trzeba było uśmiechać się przed kamerami, gdy dzisiątki słów cisneły się na usta. Innych słów niż te które były używane podczas kampanii wyborczej. Podczas występów przed kamerami sztabowców Jarka, miało się wrażenie że ktoś zaraz wybuchnie, nie wytrzyma i krzyknie: No co!! Zesrałem się!! Koniec z wyrazem twarzy jakby przed chwilą zrobił laskę swojemu koledze, słodkiej buźki "szkolnego łobuziaka". (najsłodszą taka buźkę miał lider SLD, Pan Napieralski).
Zaczyna się wojna totalna. PiS złapał wiatr w żagle, nabrał miliony Polaków na politykę pokoju i chce wydoić swoją trzódkę w przyszłych wyborach. Komisje śledcze, "Katastrofa Smoleńska", PiS-owcy, chcą tylko "prawdy" Jedynej prawdziwej. Jakiej? Politycy PO, sterowali ustawami hazardowymi, a wyniki dochodzenia w sprawie Smoleńska nie ma znaczenia. Bohater narodowy, najpracowitsza głowa Państwa w Europie, mąż stanu, światły Człowiek, Lech Kaczyński został zamordowany przez spisek Tusk-Putin, przez zaniedbania rządu PO, podczas pełnienia Bohaterskich obowiązków głowy państwa, i już.

środa, 14 lipca 2010

Commando - najtwardszy z najtwardszych

Parę dni temu, miałem niebywałą okazje zobaczyć w telewizorze, po 15 latach przerwy film Commando. Niebywałe wrażenie zrobiła na mnie forma Arnolda Schwarzeneggera z tamtych czasów. Olbrzym, bez grama tłuszczu z pięknie wyrzeźbioną sylwetką. Niestety, na tym kończy się cały urok tego filmu. Aktorstwo Arnolda w tamtego okresu jego kariery, odbiegało znacznie od średniej światowej. Tępy wyraz twarzy, przewidywalne zachowania i ruchy, dialogi "czytane" z kartki, no naprawdę średni poziom. Gwoździem do trumny filmu stały się efekty specjalne. Skaczący do bagna z wysokości 50 metrów bohater zapada się do pasa w bagno. Rozumiem że Arnold był już w tym czasie gwiazdą i nie chciał się mocno zamoczyć, ale to pachnie mocna tandetą. Wybuchające bez powodu na szybko sklecone budynki, akrobatyczne popisy Arniego strzelającego z M-60, rabatki z róż wytrzymujące ostrzał z broni maszynowej służące za schronieni dla atakującego furiata, oraz przeciwpancerne liście na drzewach. Wszystko okraszone niezmiennym wyrazem twarzy bohatera, niezależnie czy strzela czy wbija siekierę w głowę. Lufa karabinów latają na lewo i prawo z prędkością dźwięku, cudem wydaję się że ktokolwiek, cokolwiek trafia. Trup ściele się gęsto, od razu przypomina się parodia tych scen chyba w filmie "Hot Shots". Pomimo że była to parodia wyglądała identycznie jak film oryginalny. Żołnierze padają jak baletnice, lub zawodnicy w tańcu synchronicznym.
Staram się wyobrazić sobie reżysera krzyczącego po zakończeniu ujęcia "Zajebiście, stary co za scena, mistrzostwo...mamy to..", i resztę obsługi niesioną optymizmem reżysera płynie w ta tandetę, z miną zwycięscy podnoszących kciuk do góry.
Tak więc nasuwa mi się taka prawda, że lepiej starych filmów i gier nie odgrzebywać na światło dzienne. Niech pozostaną w naszych pamięciach jako super filmy i gry, klasyki wszech czasów, będziemy mogli wtedy z nostalgia je wspominać.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Kamień z serca i cuda, cudeńka

Zmęczony toczącą się kampanią wyborczą, nie zauważyłem jak zaczyna mi być obojętny wynik tych wyborów. Jedynym materiałem pędnym była moja osobista niechęć do sekty zwanej Pis. Zatwardziałych oszustów, naciągających rzeczywistość lepiej od Matrixa.
Wczoraj, a właściwie dzisiaj w nocy, Państwowa Komisja Wyborcza podała że Jarek wyprzedził Bronka. Noc moja była niespokojna, tym z większym niepokojem i obawom sprawdzałem rano wyniki. No i udało się. Udał się wygrać, lecz stało się to mała ilością głosów. Jarkowi i jego sztabowi udało się oszukać prawie 48% głosujących Polaków. Ciekawostką jest to że większość z głosujących na Jarka, wstydzi się w towarzystwie swoich sympatii wyborczych. Najzwyczajniej kantuje swoją rodzinę, przyjaciół, znajomych. "Nie no ja na tego debila Jarka to nie zagłosuje, co ten Pis robi...bla, bla, bla", kłamstwo tej partii idzie od samych dołów. Jak już jest w komisji wyborczej, z lekkimi wyrzutami sumienia że wszystkich dookoła oszukał, ale bez chwili zawahania skreśla Jarka. No ale przecież za komuny połowa Polaków donosiła na drugą połowę i też udawała że to na niego donoszą. Więc można się przyzwyczaić do takiej polityki kameleona. Zastanówcie się ile z osób wam znanych zapowiedziało że poprze Jarka? I jak to się stało, że prawie co druga osoba na niego zagłosowała?
Wszyscy jesteście podejrzani...

wtorek, 22 czerwca 2010

Motyl czy ćma? Przemiany ciąg dalszy

Tak, tak. Mamy 21 wiek, wszystko wydaje się być przewidywalne i racjonalne.
Niestety, granice zeszmacenia się człowieka, upadku własnych wartości moralnych i społecznych w naszym kraju nie ma granic. Jak mokra szmata pełna syfu z brudnej podłogi, nasz ukochany trancedancer Jarek, próbuje wyciskać ten brud na naród Polski.
Transwestyta bez tożsamości i płci stara się zagarnąć na potrzeby kampanii wszystkie moralne i ideowe zasady wszystkich w Polsce frakcji politycznych i ugrupowań. "Raz cipa, raz siusiak" mówią rozbawieni wyborcy Jarka.
Wczoraj stała się rzecz wielka, Jaro stał się PO - (sami wiecie kampania w toku) prostu zwykłym lewicowcem. Jak Leszek Miler, jak Oleksy, jak ten no..Kwaśniewski. Tak proszę państwa - mówi Jaro, jestem zwykłą komunistyczną świnią i się tego nie wstydzę. Ba, jest więcej niż komuchem, jest postkomuchem o prawicowych poglądach? Co więcej brzydzi się tego słowa, postkomunista. Sam nie wie jak w 2005 mógł opluwać tych ludzi. Oskarżać o zbrodnie komunizmu, porównywać do Stalinowskiej władzy. No jak? Tak mu kurwa kazali tańczyć. On jest niewinny. To naród nakazał mu być podejrzliwym, cynicznym człowiekiem. To Wyborcy, kazali mu niszczyć i opluwać innych niż Oni. Teraz Oni się tego wstydzą, a naród nie pamięta że go wybrał. Amnezja.
Amnezja to taka zajebista choroba co wszystko wybacza i wszystko może. Jak trzeba to jest, a jak nie to znika. Ostatnimi czasy niestety, ale choruje na nią jakieś 10 milionów naszych rodaków.
Rany, rany, Lechu się w grobie przewraca, ludzie oczom i uszom nie wierzą (to przez amnezje). Ale co oni mają zrobić? Tak trzeba żeby kochany Jaruś, prezydentem Polski został i uratował ten nieszczęsny, popadający w ręce żydów i masonów kraj!! Jeśli nie on to cała Polskę sprzedadzą. Teraz już tylko tego głośno nie mówią, bo znowu na nich będzie, że Mu kazali. Wiadomo że 80% wyborców Jarka nie wie o co mu chodzi, ale to jest zawsze ta druga strona medalu, ta bardziej Polska strona.
W tym się przynajmniej nie zmienił. Dalej jest twardy jak skała i bez mrugnięcia okiem idzie do celu po trupach. Jak prostytutka, puszcza się kantem w kościołach, na wiecach wyborczych, w telewizji. Trzeba? Trach na kolanka i już ciągnie lachę. Elegancja Francja. To się nazywa partner w polityce, trochę wazeliny i się zawsze dogadamy. Rodziny nie ma więc kto mu co wypomni? Dzieci się go wstydzić nie będą, bo ich nie ma. No chyba że w ramach "Nowej Fali" Jarek chajtnie się z jakimś transeksualistą i adoptują (no wiecie tak dla picu) na przykład dwójkę słodkich, małych pociech z domu dziecka. Przyjedzie sam proboszcz, pobłogosławi, potem to się jakoś ludziom przecież wyjaśni. Zawsze te kilka tysięcy głosów do przodu. A to nie są żarty. Tu chodzi o przyszłość Polski, a mały buziak z języczkiem ze swoim partnerem na wiecu, jeszcze nikogo nie zabił, a w TVN-nie to by nawet dobrze widziane było.
Tak więc dziwów i cudów moi drodzy nie ma umiaru. Ale stara legenda mówi że w Noc Świętojańska raz na tysiąc lat, dzieją się rzeczy niewiarygodne. Okazuje się że to nie legenda a prawda, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Już mamy wymówkę dla Jarka na przyszłe wybory parlamentarne, gdyby się okazało że ludzie będą pytać, albo będzie trzeba znowu być anty wszystkim. Kwiat paproci mu ktoś do herbaty wsadził i dlatego Jarek takie głupoty gadał. To też się jakoś da temu ciemnemu narodowi wyjaśnić. Ostatecznie, zawsze można stanąć na wiecu, przed telewizorem i krzyknąć Heil Kaczyński.
A tego tłumaczyć dwa razy nie trzeba będzie, a wyborca wszystko wybaczy.
Można by tak pisać i pisać, bo i temat rzeka, a czeka nas druga tura przed terminowych wyborów prezydenckich. Szczerze mówiąc Bronek, też średni kandydat, ale co robić? Z gównem w podeszwie przez 5 lat chodzić nie zamierzam.

poniedziałek, 31 maja 2010

Nowy, ale czy lepszy..?

Tego dnia kolor biało-czerwony dominował na Placu Teatralnym. Tłum gapiów, raczej starszego pokolenia z wyczekiwaniem wpatrywał się na skromna scenę. W rękach mieli flagi, zdjęcia, transparenty. Chyba na kogoś czekali. Z głośników sączyła się stonowana muzyka. W tłumie wrzało od emocji, gdyby taki był, testosteron lałby się rynsztokiem.
Nagle z głośników rozlała się głośna rytmiczna muzyka, pasująca bardziej do parady gejów i lesbijek niż do dzisiejszej uroczystości. Obraz na telebimie zaczął się kręcić i migotać. Tłum zdezorientowany zaczął się po sobie oglądać, flagi znieruchomiały, jak przed burzą.
Ruch na scenie, wyskoczyła podrygując rytmicznie jakaś niska postać ubrana w skórzaną czapkę z suwakiem na ustach, biustonosz, mini i rajstopy z podwiązkami!! To był jakiś facet!! Z podłogi wyjechała stalowa chromowana rurka. Postać przyssała się do niej, energicznymi ruchami niczym w klubie Gogo, zaczęła taniec na rurze.
Tłum znieruchomiał, rozmowy zamilkły, część osób zaczęła płakać.. Kto to!!?? Dlaczego?? Gdzie jest On!!?? Czerwona prowokacja!!! Tłum zaczął ponownie wrzeć.
Nagle wszystko ucichło. Ludzie stojący dalej, na wielkim ekranie mogli zobaczyć z niedowierzaniem zbliżenie na głowę postaci.
Wiadome było że coś się zaraz stanie, coś pierdolnie z niewyobrażalną mocą!!
Zamaskowana postać jednym dynamicznym ruchem zerwała czapkę!!
Tak to był on na którego czekali, nowy, odmieniony Jarosław Kaczyński!
Jak trudno uwierzyć w tę zmianę. Czy to możliwe? Ludzie klęknęli i się modlą, niech po wyborach wróci nasz stary Jarek, bo kto nas obroni!!?? Nie chcemy nowego Jarka, precz, precz...

piątek, 21 maja 2010

Wielka (impreza) woda w Warszawie

Stało się. Do Warszawy dotarła wielka woda. Miałem okazje obserwować Wisłę i jej okolicę około godziny 23.30.
Panika, ludzie nerwowo pakują samochody i starają uciekać w inne tereny Warszawy. Straż pożarna i wojsko, ewakuują mieszkańców, stan najwyższej gotowości. W powietrzu czuje się niepokój...
NIE!! Na wałach, oraz we wszystkich zagrożonych i odgrodzonych workami z piaskiem miejscach gromadzą się ludzie. Śmiechy, piwko, ogólnie bardzo pozytywny klimat. Tłumy jak na Wiankach, nad Wisłą. To się nazywa wiara we władzę i służby mundurowe!! Mówi się nie wchodzić na wały, uhummm wszyscy posłuchali. Brakuje tylko budek z biletami, grila i piwa z kija. Każdy chce zobaczyć wysoką Wisłę. Ciekawostka jak co 4-lata. Ale jak ktoś w Warszawie krótko, to nie miał okazji. Całe szczęście powódź można pooglądać w telewizji, a nie przed domem. Lament i klnięcie na władze zacznie się dopiero, jak Wisła wyleje. Zamiast wesołych ciekawskich osób zobaczymy płaczących, zmęczonych ludzi. Do kamer będą mówić że ich nikt nie ostrzegł i nie uratował, no i kto za to zapłaci.
Mam nadzieje, razem ze wszystkimi mieszkańcami Warszawy,(nie wliczam zdegenerowanych zboczeńców) że nic takiego się nie wydarzy.
Ale lekko na sercu się robi, jak widać że w zachowaniu Polaków wszystko po staremu..

wtorek, 11 maja 2010

Jarosław Kaczyński - co zrobić gdyby...

Stało się. W przyśpieszonym trybie, na chama, zbliżają się wybory prezydenckie.
W telewizorze i internecie, można było zobaczyć zadziwiające rzeczy. Zobaczyliśmy Pana Jarka, może po prostu Jarka? Bo chyba tak możemy do niego mówić po zmianie imagu, na statecznego liberalnego, wyrozumiałego polityka.
Od niedawna Pan Jarek, uwielbia Rosjan, Rosję, wszystko co ruskie nie jest mu obce. Pali rosyjską ropę i rosyjski gaz, a i okazało się że jego rodzina Rosjanom zawdzięcza tak wiele...
Jeszcze niedawno był zaślepiony, odurzony nienawiścią do Rosjan. Najprawdopodobniej to jedna ze świętej pamięci osób na pokładzie, legendarnego już TU-154, miała na niego taki dramatyczny wpływ. W końcu przejrzał na swe małe, cwaniackie oczęta, uzbrojone w dobrze dobrane okulary. Od tygodnia, kochamy, lubimy i szanujemy Rosję i Rosjan. W niepamięć puśćmy te słowa z przed uroczystości na Westerplatte, te wszystkie obelgi, prześmiewcze tony wobec naszych sąsiadów.
Przyszedł czas zmian, czas wyborów. Metamorfoza tego szemranego człowieczka, krętacza i łobuza, jest zaskakująca. Zakładam się że gdyby okazało się że na fali jest jedzenie kupy, Jarek z uśmiecham na twarzy wrąbał by sztućcami cały talerz świeżego, parującego jeszcze gówna, mówiąc: "Przez tyle lat życia, nie zdawałem sobie sprawy co to za boski smak, myślę że mój tragicznie zmarły brat, też docenił by te danie".
Patrząc na działaczy PiS-u, słuchając ich słodkiego pierdzenia ciężko jest mi zrozumieć, czy oni są rzeczywiście tak zakłamani czy wierzą w to co mówią? Wierzą że w tydzień z chorego rusofoba, politycznego mąciwodę, zmienia się w kochającego Rosję, statecznego polityka? A może podczas nagrań i występów siedzą i leją ze śmiechu, jak to dzisiaj Jaro, zajebiście nakłamał? A może trzymają się za ręce i łza im się toczy z oka? Ciekawe, ciekawe...
Tak czy siak, idą wybory. W Polsce dzieją się różne, nawet nieprawdopodobne rzeczy. Na wszelki wypadek, wyszukałem i przygotowałem procedurę zrzeczenia się obywatelstwa Polskiego gdyby prezydentem został Pan Jarosław.
Więc tak: Wniosek składamy do PR. Wniosek może złożyć osoba pełnoletnia. We wniosku piszemy dlaczego chcemy się tego obywatelstwa pozbyć i wysyłamy do prezydenta. Prezydent RP jest podmiotem wyłącznie uprawnionym do wyrażania zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego. Z dniem, uzyskania zgody od Prezydenta RP, stajecie się bezpaństwowcami i macie wszystko w dupie.
No ale mam nadzieje że się ten zawór tym razem nie odpali...